Badania kardiologiczne sportowca amatora – podcast #1

Dla tych z Was, którzy wolą czytać niż słuchać i dla tych, którzy chcą raz jeszcze zapoznać się z treścią podcastu (można wysłuchać go TUTAJ) przygotowałam transkrypt nagrania.

Dziękuję za wszystkie miłe słowa i komentarze w związku z podcastem 🙂 Jest to dla mnie ogromnie miłe i bardzo motywujące!

W pierwszym odcinku podcastu chciałabym opowiedzieć o tym czy każdy musi zbadać się przed rozpoczęciem aktywności fizycznej i jakie badania należy wykonać alby taką aktywność zacząć. Podkreślam, że mowa będzie o amatorach, osobach, które nie uprawiają sportu na zawodowym poziomie.

Odpowiedź na pierwsze pytanie jest prosta – nie, nie każdy MUSI się zbadać, ale warto to zrobić. Regularna aktywność fizyczna jest ważnym elementem zapobiegania chorobom układu sercowo-naczyniowego, zatem powinna być również zalecana przez lekarzy i stosowana przez pacjentów na równi z leczeniem farmakologicznym, jeśli takie jest wymagane. 

Chciałabym podkreślić, że nie ma jednoznacznych wytycznych dotyczących zaleceń diagnostycznych u pacjentów rozpoczynających amatorską aktywność fizyczną. Powinniśmy ją zatem dostosować do każdego pacjenta indywidualnie.

Jeśli przychodzi do mnie pacjent, który chce rozpocząć aktywność fizyczną, najpierw zbieram dokładny wywiad, w trakcie którego interesuje mnie 

  • Ile ma lat
  • Czy kiedykolwiek ćwiczyła czy dopiero wstaje z przysłowiowej kanapy
  • Jaki rodzaj aktywności chce podjąć i jak często ją wykonywać
  • Czy leczy się przewlekle (pytam oczywiście o choroby kardiologiczne typu przebyty zawał serca, operacje/zabiegi kardiologiczne, nadciśnienie tętnicze, ale również o cukrzycę czy cholesterol)
  • Czy w rodzinie zdarzały się nagłe zgony z niewyjaśnionych przyczyn u co najmniej jednego krewnego przez 50 rokiem życia
  • Czy w rodzinie zdarzały się inne choroby kardiologiczne (zespół wydłużonego QT, kardiomiopatie, zespół Marfana)
  • Dolegliwości w czasie wysiłku fizycznego lub w spoczynku (bóle w klatce piersiowej, duszność, kołatanie serca, omdlenia, utraty przytomności)

Dlaczego wiek jest ważny? Uważa się, że do 35 roku życia manifestują się głównie choroby takie jak wady wrodzone serca czy tętnic wieńcowych, po 35 roku życia, zwykle przyczyną zgonu sportowca jest choroba wieńcowa. 

Rodzaj aktywności – tutaj ma również znaczenie czy osoba decydująca się na bieganie zamierza startować w zawodach, jakie dystanse zamierza pokonywać.

Nagłe zgony w młodym wieku w rodzinie mogą być sygnałem, że istnieje choroba, która być może nie została wykryta, a może być dziedziczona i zagrażać naszemu pacjentowi – przykładem jest kardiomiopatia przerostowa. Choroba polegająca na patologicznym przeroście mięśnia sercowego, co może spowodować m.in. zaburzenia rytmu serca.   

Jeśli pacjent zgłasza dolegliwości w czasie spoczynku czy wysiłku fizycznego lub przebył zawał i chce wrócić do aktywności będzie on wymagał nieco odmiennej i dokładniejszej diagnostyki zanim zostanie dopuszczony do uprawiania sportu. 

W badaniu przedmiotowym pacjenta można zidentyfikować pewne elementy, które mogą mieć istotne znaczenie: 

  • obecność szmeru nad sercem, który może wskazywać na wadę serca 
  • Podwyższone ciśnienie tętnicze
  • Istotna różnica ciśnień pomiędzy kończynami górnymi
  • Budowa ciała nasuwająca podejrzenie zespołu Marfana 
  • Brak wyczuwalnego tętna na tt. Kończyn dolnych, co może sugerować koarktację aorty

Badania laboratoryjne, jakie warto wykonać:

– morfologia – podstawowe badanie, dzięki któremu dowiemy się między innymi o ilości czerownych krwinek, stężeniu hemoglobiny – nieprawidłowości w tym zakresie, jak chociażby obniżone stężenie hemoglobiny, mogą wpływać na wydolność wysiłkową

  • lipidogram – czyli stężenie cholesterolu całkowitego, LDL, HDL oraz trójglicerydów – podwyższone wartości zwiększają ryzyko m. in. choroby wieńcowej
  • TSH 
  • jony (sód, potas, magnez)
  • Kreatynina 
  • Glukoza na czczo
  • Badanie ogólne moczu

Mając zebrany wywiad, zbadanego pacjenta i podstawowe badania laboratoryjne mogę u niektórych pacjentów posiłkować się dodatkowymi skalami, na przykład określić ryzyko sercowo-naczyniowe, na przykład za pomocą skali SCORE. Określa ona ryzyko zgonu z przyczyn sercowo-naczyniowych w ciągu 10 lat. 

Pod uwagę brane są czynniki, których zmodyfikować nie można (wiek, płeć) oraz modyfikowalne, takie jak ciśnienie tętnicze, stężenie cholesterolu czy palenie tytoniu. 

Badania obrazowe

EKG spoczynkowe – najprostsze, najłatwiej dostępne badanie kardiologiczne – w spoczynkowym EKG możemy ocenić czynność rytmu serca, przewodzenie i jego ewentualne zaburzenia, przerost mięśnia sercowego, zaburzenia rytmu. Uwaga – o ile EKG wnosi nam sporo istotnych informacji, to PRAWIDŁOWY zapis wcale nie musi oznaczać, że patologii nie ma. Dlatego zawsze powtarzam  – badanie EKG to badanie dodatkowe, dodatkowe do wywiadu i badania pacjenta. Jest ogromnie ważne, ale powinno być ocenione i zinterpretowane przez lekarza. Czasem na zapisie EKG znajduje się automatyczna analiza zapisu – podkreślam, że nie należy się tym sugerować, ale samodzielnie przeanalizować i opisać EKG. 

ECHO serca – czyli po prostu USG serca pozwoli na ocenę budwy mięśnia sercowego, jego wymiarów, kurczliwości, funkcji zastawek, pozwala ocenić również fragmenty dużych naczyń, np. aorty wstępującej. U osób trenujących sport można zaobserwować przebudowę mięśnia sercowego związaną właśnie z aktywnością, stąd ponownie podkreślam, że najważniejszy jest wywiad. Gdybym wykonywała echo serca u pacjenta, o którym nic nie wiem, na przykład właśnie tego czy uprawia aktywność, mogłabym błędnie zinterpretować zmiany adaptacyjne serca jako patologię. Niekiedy w przypadku wątpliwości w badaniu echokardiograficznym należy wykonać rezonans magnetyczny serca. 

Próba wysiłkowa – jest to badanie oceniające jak aktywność fizyczna wpływa na zapis EKG. W trakcie tego badania pacjent podłączony jest do ciągłego zapisu EKG oraz ma co kilka minut mierzone ciśnienie tętnicze. Badanie może odbywać się na bieżni mechanicznej lub rowerku stacjonarnym. Przebiega zgodnie z protokołem, najczęściej protokołem Bruce’a. Co 3 minuty zwiększa się nachylenie oraz prędkość bieżni, tak więc pacjent zaczyna od spaceru, a kończy biegiem pod górkę. 

Jeśli w trakcie wysiłku pojawią się dolegliwości – ból w klatce piersiowej, duszność, próba zostaje przerwana i wówczas opisujemy ją jako dodatnią klinicznie (bo pacjent miał objawy). Może być również tak, że w trakcie wysiłku pojawią się zmiany w zapisie EKG i jeśli spełniają one odpowiednie kryteria próba zostaje przerwana i opisana jako dodatnia elektrokardiograficznie. 

Oceniamy również czy nie występują zaburzenia rytmu serca w czasie wysiłku, nasilenie komorowych zaburzeń rytmu serca również może być ekwiwalentem choroby wieńcowej. 

Jeśli w tych badaniach coś mnie niepokoi zlecam kolejne w zależności od prawdopodobieństwa choroby wieńcowej – scyntygrafię serca, tomografię tętnic wieńcowych czy koronarografię.  

Ergospirometria zwana również testem sercowo-płucnym – może być wykonywana nie tylko jako ocena wydolności układów oddechowego i krążenia, ale również jako ocene efektów treningów. Pacjent wykonuje wysiłek na bieżni lub ergometrze, a dodatkowo ma założoną maskę tlenową, do której podłączone są urządzenia oceniające przepływ gazów oddechowych. W trakcie badania można również oznaczać stężenie kwasu mlekowego we krwi pobierając krew włośniczkową. Takie badanie może nam dostarczyć mnóstwa cennych informacji na temat tego jak trenować. 

Pozostałe bardziej szczegółowe badania dobieramy do pacjenta, w zależności od wyników i zgłaszanych dolegliwości. Warto też uprzedzić pacjenta, aby w razie wystąpienia niepokojących objawów zgłosił się na konsultację.

Mam nadzieję, że zachęciłam Was do wykonania badań i nieco przybliżyłam Wam przekrój metod diagnostycznych, jakimi my jako kardiolodzy posiłkujemy się przy ocenie  pacjentów. Zachęcam do aktywności fizycznej!

Wrodzone wady serca u dorosłych – ASD/PFO

Z wrodzonymi wadami serca najczęściej mają do czynienia kardiolodzy dziecięcy. Niektóre z nich mogą jednak nie dawać objawów w dzieciństwie i dopiero w wieku dojrzałym, niekiedy przypadkowo, pacjent dowiaduje się o wadzie.

Zaczniemy od ubytku w przegrodzie międzyprzedsionkowej (ASD, atrial septal deffect) oraz przetrwałego otworu owalnego (PFO, persistent foramen ovale). Dlaczego omawiam je wspólnie? Otóż wady te są leczone podobnie, a przez to czasem mylone lub ich nazwy są używane wymiennie – oczywiście jak się za chwilę przekonacie – niesłusznie.

ASD czyli ubytek w przegrodzie międzyprzedsionkowej jest jedną z najczęstszych wad serca. Powstaje ona w czasie życia płodowego, w momencie kiedy tworzy się przegroda międzyprzedsionkowa. W zależności od lokalizacji można wyróżnić 4 typy ubytku:

  • ASD I czyli ubytek typu otworu pierwotnego
  • ASD II czyli ubytek typu wtórnego – występuje najczęściej i to ten typ będę omawiała dokładniej
  • ASD-sv czyli ubytek typu zatoki żylnej
  • ASD-cs – ubytek typu zatoki wieńcowej

ASD II zwykle zamyka się sam w okolicach 1 roku życia. Niezamknięty powoduje możliwość przepływu krwi z lewego przedsionka do prawego, a co za tym idzie zwiększenie przepływu przez krążenie płucne, powiększenie jam prawego serca, rzadko nadciśnienie płucne.

PFO czyli przetrwały otwór owalny to pozostałość po krążeniu płodowym. Po urodzeniu, kiedy ciśnienie w lewym przedsionku zaczyna rosnąć i przekracza ciśnienie w przedsionku prawym, zamyka się zastawka otworu owalnego, a w ciągu kilku tygodni sama szczelina zarasta, jej pozostałością jest tzw dół owalny. Patrząc na rycinę poniżej zwróćcie uwagę, że PFO jest otworem pomiędzy częściami przegrody, które zachodzą na siebie.

Do zarośnięcia nie dochodzi u około 25% osób, a zatem może mieć u nich miejsce przeciek, czyli przepływ krwi z prawego do lewego przedsionka. Zwykle do tego przecieku dochodzi jednak w szczególnych sytuacjach – na przykład przy zwiększeniu ciśnienia w prawym przedsionku – przy parciu, podnoszeniu ciężarów, kaszlu.

Źródło ryc. kidshealth.org

OBJAWY

U dorosłych wady mogą długo pozostawać bezobjawowe i manifestować się jako pogorszenie tolerancji wysiłku, duszność, kołatania serca – a więc objawy niespecyficzne.

Obecność połączenia między przedsionkami może też prowadzić do wystąpienia tzw. zatorów skrzyżowanych. Oznacza to, że skrzeplina, która powstanie np. w układzie żylnym czy w jamach prawego serca może przemieścić się do lewego przedsionka, następnie lewej komory i do układu tętniczego powodując np. udar mózgu. W przypadku PFO podejrzewano również związek obecności tej wady z migrenami, jednak najnowsze badania nie potwierdziły tych doniesień.

DIAGNOSTYKA

Zwykle diagnozę można postawić wykonując echo serca przezklatkowe lub w razie wątpliwości przezprzełykowe. W tym drugim badaniu dodatkowo można ocenić czy chory ma odpowiednie warunki anatomiczne do przezskórnego zamknięcia ubytku. W trakcie badania przezprzełykowego można wykonać próbę z “kontrastem” – podać dożylnie niewielką ilość wstrząśniętej soli fizjologicznej (wstrząśniętej po to, by wytworzyły się bąbelki). Pacjent wykonuje próbę Valsalvy (wytężony wdech przy zamkniętej głośni – jak np. przy parciu), a echokardiografista ocenia czy i w jakim stopniu kontrast przechodzi przez ubytek w przegrodzie międzyprzedsionkowej.

LECZENIE

ASD II można leczyć operacyjnie lub za pomocą zabiegów kardiologii interwencyjnej zamykając otwór zapinką wprowadzaną przez żyłę udową. Leczenie przezskórne jest leczeniem z wyboru, co oznacza, że zawsze będziemy dążyć do wykonania właśnie takiego zabiegu. Należy ono oczywiście rownież do mniej inwazyjnych, jednak nie każdy ubytek można zamknąć właśnie tak. Jeśli ASD jest bardzo duży, albo nie posiada “rąbka”, o który można zahaczyć zapinkę, taki zabieg nie będzie możliwy do przeprowadzenia.

Wskazaniem do zamknięcia ASD u dorosłego będzie istotność ubytku, można go rownież rozważyć u pacjentów po przebytym zatorze skrzyżowanym.

Tak wygląda zapinka Amplatzer

W trakcie zabiegu poprzez żyłę udową wprowadza się ją “schowaną” w prowadniku i dopiero po przeprowadzeniu go przez otwór w przegrodzie międzyprzedsionkowej rozkłada i pozycjonuje. W trakcie zabiegu pacjent jest przytomny, znieczulony miejscowo (w miejscu wkłucia w pachwinie), a pozycjonowanie zapinki odbywa się pod kontrolą przezprzełykowego echo serca (sonda do echo jest w przełyku pacjenta) i angiografii.

Tak wygląda zapinka tuż przez odłączeniem systemu doprowadzającego.

AKTYWNOŚĆ FIZYCZNA

U pacjentów bez objawów nie ma przeciwwskazań do aktywności fizycznej. U tych chorych, u których pojawiły się zaburzenia rytmu serca, nadciśnienie płucne – wysiłek musi być ograniczony.

CIĄŻA

U pacjentek bez powikłań (nadciśnienia płucnego) ryzyko związane z ciążą nie jest duże. W przypadku wady powikłanej nadciśnieniem płucnym ciąża jest przeciwwskazana.

Bibliografia:

Wytyczne Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego dotyczące leczenia dorosłych pacjentów z wrodzonymi wadami serca. Kardiol Pol 2010; 68 (supl. IX)

Pani doktor jestem w ciąży, czy mogę biegać? – punkt widzenia kardiologa i wytyczne ginekologiczne cz. 1

Przyznam szczerze, że zajmowanie się kobietami w ciąży dla lekarza, który nie jest ginekologiem położnikiem to pewne wyzwanie. Lekarze innych specjalności często “boją się” leczenia kobiet w ciąży. Jako kardiolog mam do dyspozycji wytyczne Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego dotyczące chorób serca u kobiet w ciąży, ale nie każdą ciężarną można “wtłoczyć” w ramy standardów, każda pacjentka musi być traktowana indywidualnie. Na szczęście ginekolodzy też mają swoje wytyczne, w tym i takie, które dotyczą właśnie poruszanego dziś przeze mnie tematu – aktywności fizycznej kobiet w ciąży.

Wpis okazał się na tyle obszerny, że podzieliłam go na 2 części.

Słowo o fizjologii…

Na początek trochę fizjologii – w ciąży czynność serca matki wzrasta od 20 tygodnia do mniej więcej 32 tygodnia, a zaczyna spadać kilka (2 – 5 dni po porodzie). Dochodzi do zwiększenia rzutu serca (do 6l/minutę w 32 tygodniu ciąży), pogrubienia ścian serca, zwiększenia objętości krwi krążącej (o 1,5 litra w 32 tygodniu ciąży). Jednocześnie zmniejsza się opór naczyń obwodowych. W układzie oddechowym wzrasta wentylacja minutowa, zmniejsza się zaś rezerwa płucna, zwiększeniu ulega maksymalny pułap tlenowy (VO2max). Nie bez znaczenia dla biegającej przyszłej mamy są również zmiany w tkance łącznej spowodowane hormonami. W ciąży dochodzi do rozluźnienia więzadeł i mięśni oraz zmian w stawach, a zatem istnieje większe ryzyko kontuzji. Pogłębia się lordoza odcinka lędźwiowego kręgosłupa, co może powodować bóle pleców.  Wymienione przeze mnie procesy mają w większości przygotować organizm kobiety na poród, są normą, choć niekiedy mogą niepokoić, zwłaszcza w pierwszej ciąży.

Zmiany fizjologiczne, o których wspominałam wcześniej znacznie łatwiej będzie znieść kobietom, które wcześniej uprawiały sport, a serce przyzwyczajone jest do okresowej pracy z przyspieszonym tętnem. Panie, które nie trenowały mogą odczuwać nieprzyjemne kołatania serca czy duszności. Z własnej praktyki wiem, że to dość częsty powód wizyty zaniepokojonej ciężarnej u kardiologa.

Kobietom, które nie trenowały biegania nie zaleca się rozpoczęcia uprawiania tego sportu w ciąży. Zatem jeśli wcześniej nie biegałaś, a z obaw przed nadmiernym przyrostem masy ciała czy zwykłej chęci zwiększenia aktywności fizycznej dla zdrowia swojego i dziecka postanowiłaś zacząć właśnie teraz – nie angażuj się w intensywne treningi.

Wytyczne Amerykańskiego Towarzystwa Położników i Ginekologów porządkują nam kwestie związane z przeciwwskazaniami i wyborem właściwej aktywności fizycznej.

Wydolność organizmu w ciąży

Z uwagi na zmiany zachodzące w organizmie kobiety ciężarnej i reakcji organizmu na wysiłek fizyczny, podejmowanie wysiłków w oparciu o tętno nie jest zalecana. Lepszym wyborem jest skala oceny zmęczenia Borga (od 6 punktów – zupełnie niezmęczona do 20 punktów – maksymalne wyczerpanie). Istnieją również badania dowodzące, że nałożenie się zmian fizjologicznych zachodzących w ciąży oraz regularnych treningów daje znacznie lepsze efekty niż trening u kobiety niebędącej w ciąży 😉

Bezwzględne przeciwwskazania do ćwiczeń aerobowych w czasie ciąży

  • Ciężka niedokrwistość
  • Hemodynamicznie istotna wada serca
  • Choroba płuc powodująca restrykcję
  • Stan przedrzucawkowy lub nadciśnienie tętnicze indukowane ciążą
  • Niewydolność cieśniowo-szyjkowa
  • Ciąża mnoga zagrożona porodem przedwczesnym
  • Utrzymujące się krwawienie w II i III trymestrze ciąży
  • Łożysko przodujące po 26 tygodniu ciąży
  • Przedwczesne pęknięcie błon płodowych

Względne przeciwwskazania do ćwiczeń aerobowych w ciąży

  • Niedokrwistość
  • Nieokreślona arytmia u matki
  • Przewlekłe zapalenie oskrzeli
  • Źle kontrolowana cukrzyca typu 1
  • Otyłość patologiczna (BMI > 40)
  • Skrajna niedowaga (BMI < 12)
  • Siedzący tryb życia przed ciążą
  • Poród przedwczesny w wywiadze
  • Ograniczenie wzrostu wewnątrzmavcicznego płodu
  • Źle kontrolowane nadciśnienie tętnicze
  • Ograniczenia ortopedyczne
  • Źle kontrolowana choroby przebiegające z drgawkami
  • Źle kontrolowana nadczynność tarczycy
  • Ciężki nikotynizm

Bezpieczne aktywności w ciąży:

  • Spacery
  • Pływanie
  • Rowerek stacjonarny
  • Joga (tutaj uwaga na pozycje, które mogą powodować zmniejszony powrót żylny
  • Pilates
  • Bieganie (u kobiet biegających przed ciążą)
  • Trening siłowy (u kobiet trenujących siłowo przed ciążą)

Aktywności zabronione w ciąży

  • sporty kontaktowe
  • sporty wiążące się z dużym ryzykiem upadku (m.in. narty wodne, narciarstwo zjazdowe, surfing, jazda konna, gimnastyka)
  • nurkowanie
  • “hot joga”

Amerykańscy eksperci podkreślają, że aktywność fizyczna kobiet ciężarnych wiąże się z niewielkim ryzykiem, a korzyści z niej (oczywiście u pacjentek bez wymienionych wyżej przeciwwskazań) są odczuwalne u większości z nich. Otyłe ciężarne, które się ruszają mają mniejsze ryzyko cukrzycy ciążowej, a przyrost masy ciała jest mniejszy.

W wielu klubach fitness organizowane są zajęcia dedykowane właśnie kobietom w ciąży, dobry trener na pewno dobierze odpowiednie ćwiczenia. Każda pacjentka jest inna, więc o zgodę na kontynuowanie aktywności fizycznej koniecznie spytaj swojego ginekologa.

Bibliografia:

Physical activity and exercise during pregnancy and the postpartum period. Committee Opinion No 650. American College of Obstetricians and Gynecologist. Obstet Gynecol 2015; 126:e135-42.

Bręborowicz G. Położnictwo i ginekologia, PZWL 2012

Nagła śmierć sportowca – co amator powinien wiedzieć?

To zawsze bardzo przykre, kiedy po biegu czy wyścigu na stronie czy fanpage organizatora ukazuje się czarno-biała informacja informująca o śmierci zawodnika… Ze względu na tajemnicę lekarską media zwykle otrzymują tylko krótkie, lakoniczne informacje co było przyczyną zgonu. Jeśli kiedykolwiek zastanawialiście się co takiego mogło się wydarzyć i czy była jakaś szansa, żeby zapobiec takiemu zdarzeniu zapraszam do lektury.

Skala problemu

Według statystyk w biegach maratońskich do zgonu dochodzi u 1 na 50 tysięcy biegaczy. Czy to dużo? Biorąc pod uwagę, że w biegach powinni startować najzdrowsi przedstawiciele społeczeństwa a aktywność fizyczna jest uznawana za jeden z najważniejszych czynników w prewencji m.in. chorób serca, takie zdarzenia nie powinny mieć miejsca. Z drugiej strony w polskich biegach nie są wymagane żadne zaświadczenia od lekarza ani badania, uczestnicy podpisują tylko oświadczenie, że biorą udział w zawodach sportowych na własną odpowiedzialność. W praktyce może zatem dojść do sytuacji, w której pacjent po zawale serca nie mówi swojemu lekarzowi o planie przebiegnięcia np. półmaratonu i staje na starcie biegu… Z drugiej strony wśród amatorów biegania czy triathlonu można spotkać osoby po przeszczepieniach narządów.

Najczęstsze przyczyny nagłych zgonów sercowych u sportowców

Choroba niedokrwienna serca 

Jest to niedostateczne zaopatrzenie mięśnia sercowego przez krew – najczęściej wynika z choroby wieńcowej powodującej zwężenia tętnic doprowadzających krew do serca. Nieco rzadsze przyczyny to m.in. skurcz tętnicy wieńcowej (na przykład spowodowany niektórymi substancjami czy lekami – np. kokainą), wady tętnic wieńcowych, istotna niedokrwistość, tachykardie, bardzo niskie ciśnienie tętnicze. Jest przyczyną 80% zgonów u osób powyżej 35 roku życia. W przypadku choroby wieńcowej czasem daje ona wcześniej objawy – pogorszenie tolerancji wysiłku, bóle w klatce piersiowej towarzyszące aktywności fizycznej, duszności. Może być jednak i tak, że pierwszą manifestacją choroby wieńcowej jest właśnie nagły zgon sercowy.

Wady wrodzone serca

Nie wszystkie wady wrodzone mają tak ciężki przebieg, że ujawniają się w dzieciństwie. Istnieje grupa takich, które mogą dać o sobie znać dopiero po pewnym czasie, zwłaszcza w warunkach wzmożonego wysiłku fizycznego. Uważa się, że jest to jedna z częstszych przyczyn zgonów u sportowców poniżej 35 roku życia.

Kardiomiopatia 

Kardiomiopatia to choroba dotycząca samego mięśnia sercowego. Stanowi ona najczęstszą przyczynę nagłych zgonów sercowych związanych z wysiłkiem. Kardiomiopatia przerostowa (HCM, hypertrophic cardiomiopathy) to choroba dziedziczna, charakteryzująca się istotnym przerostem mięśnia lewej komory. Diagnoza choroby stawiana jest na podstawie badania echo oraz EKG (u ponad 90% osób dotkniętych tą chorobą już w spoczynkowym badaniu EKG widoczne są nieprawidłowości). Warto podkreślić, że zgony sportowców w tej chorobie są częstsze w przypadku uprawiania dyscyplin takich jak koszykówka czy piłka nożna, rzadkie natomiast w wytrzymałościowych (kolarstwo, bieganie). Niemniej jednak osoba z HCM musi być pod opieką kardiologa.

Drugą kardiomiopatią będąca przyczyną zgonów u sportowców jest arytmogenna kardiomiopatia prawej komory (ARVC). W uproszczeniu ta rzadka (1/1000 osób w populacji ogólnej) choroba polega na zamianie tkanki mięśniowej serca na włóknisto-tłuszczową. Wysiłek fizyczny nasila te zmiany i stwarza zagrożenie wystąpieniem groźnych zaburzeń rytmu serca aż 5-krotnie w porównaniu do osób prowadzących siedzący tryb życia. 

Kardiomiopatia rozstrzeniowa polega na poszerzeniu jam serca i ścieńczeniu ściany mięśnia sercowego, co powoduje zaburzenia funkcji serca i prowadzi do jego niewydolności, zaburzeń rytmu serca i, w przypadku braku właściwego leczenia, zgonu. 

Anomalie tętnic wieńcowych 

U zdrowego człowieka tętnice wieńcowe (najbardziej typowo są to: prawa tętnica wieńcowa oraz pień lewej tętnicy wieńcowej dzielący się na gałąź okalającą oraz gałąź przednią zstępującą) odchodzą od początkowej części aorty wstępującej. Ich zadaniem jest zaopatrywanie mięśnia sercowego w krew. Rzadko, ale zdarza się, że zamiast od aorty naczynie wieńcowe odchodzi od pnia płucnego. 

Zapalenie mięśnia sercowego

O zapaleniu mięśnia serca pisałam już na blogu. Przyczyną zapalenia mięśnia serca najcześciej są choroby wirusowe. Tak, nawet zwykła, niby banalna infekcja dróg oddechowych, zaniedbana i przechodzona może mieć poważne powikłania niejednokrotnie prowadząc do rozwoju niewydolności serca. W skrajnych przypadkach pacjenci wymagają wspomagania funkcji lewej komory czy transplantacji serca. 

Wstrząśnienie serca 

U młodych sportowców (średnia wieku 14 lat) jedną z głównych przyczyn nagłego zgonu może być migotanie komór wywołane uderzeniem w okolicę serca. Takie uderzenie może wyglądać niegroźnie i przebiegać bez urazu żeber czy mostka, ale jest w stanie wywołać wspomnianą przeze mnie arytmię.

Zaburzenia rytmu serca

Najczęściej są to komorowe zaburzenia rytmu serca (częstoskurcz komorowy i migotanie komór) mogące pojawić się jako kliniczna manifestacja choroby serca dotychczas przebiegającej bez objawów. Dodatkowymi czynnikami mogącymi promować wystąpienie arytmii jest stres i rywalizacja (działanie katecholamin), wysiłek fizyczny, zaburzenia jonowe wynikające z odwodnienia.

Czy można zapobiec tragedii? 

Poza badaniami przesiewowymi poprzedzonymi dokładnym wywiadem lekarskim, co powtarzam do znudzenia, istotne znaczenie ma EDUKACJA sportowców amatorów. Dostrzegam tu pewien postęp, bo aktualnie znacznie częściej widuję w gabinecie osoby, które trenują i chcą się upewnić czy ze zdrowiem jest wszystko ok. Ale zdarzają się również tacy, którzy dopiero po jakimś przykrym zdarzeniu (np. omdlenie na trasie) postanawiają się przebadać. ZATEM BADAJCIE SIĘ I ZACHĘCAJCIE DO BADAŃ! 

Wypadanie płatka zastawki mitralnej

1. Wypadanie (prolaps) płatka zastawki mitralnej (MVP, mitral valve prolapse) to jedna z najczęstszych wad serca. Polega ona na przemieszczeniu się płatka lub jego fragmentu (albo obu płatków) do lewego przedsionka w momencie skurczu lewej komory.

2. Objawy wady mogą być bardzo różne – od braku dolegliwości poprzez kołatania serca, duszności, dolegliwości bólowe w klatce piersiowej, omdlenia, zawroty głowy.

3. Ostateczne rozpoznanie można postawić na podstawie echo serca – w tym badaniu ocenia się stopień wypadania płatka/płatków, grubość płatków zastawki, obecność fali zwrotnej niedomykalności mitralnej, wielkość jam serca.

4. Dodatkowe badania, które mogą mieć znaczenie to np. Holter EKG celem oceny ewentualnego występowania arytmii.

5. Można wyróżnić dwie postacie wypadania płatka zastawki mitralnej. Pierwsza – kiedy płatki zastawki ulegają pogrubieniu, zwyrodnieniu – w tej postaci częściej zdarza się progresja wady do dużej niedomykalności wymagającej dalszego leczenia zabiegowego. Druga natomiast – bez pogrubienia płatków, zwykle wiąże się z niewielkim stopniem niedomykalności.

6. Pacjenci bez objawów lub skąpoobjawowi, z badaniem echokardiograficznym wskazującym na niewielką wadę mają BARDZO DOBRE ROKOWANIE, bez przeciwwskazań do aktywności fizycznej.

7. Pacjenci z dużą niedomykalnością zastawki, zaburzeniem funkcji lewej komory, komorowymi zaburzeniami rytmu serca, wydłużonym zespołem QT w EKG mają gorsze rokowanie.

8. W przypadku ciężkiej niedomykalności zastawki wskazane jest leczenie zabiegowe: zabieg przezskórny (MitraClip czyli “spięcie” płatków zastawki specjalnym klipsem, który zostaje wprowadzony przeznaczyniowo) lub operacja kardiochirurgiczna.

Bibliografia:

Interna Szczeklika 2018

„Siedzenie to nowe palenie” – czy siedzący tryb życia może doprowadzić do śmierci?

Kiedy myślimy o czynnikach ryzyka choroby wieńcowej do głowy automatycznie przychodzą nam – palenie papierosów, wysoki cholesterol, nadciśnienie tętnicze, zła dieta… i prawidłowo. Mówi się o nich wkoło, więc nawet przeciętnie zorientowany człowiek wskaże przynajmniej jeden taki czynnik. Gdybym jednak spytała kilku pacjentów (a nawet niektórych lekarzy) o jeden z najgroźniejszych, pewnie niewiele osób wpadło by na to, by odpowiedzieć SIEDZĄCY TRYB ŻYCIA.

Mój osobisty rekord w ilości kroków w czasie zwiedzania Neapolu

Pamiętam pacjenta, który na pytanie o aktywność fizyczną głośno się zastanawiał “No tak, rano idę do garażu, wsiadam do auta, wjeżdżam windą do biura i siadam przy biurku. Czasem przejdę się na lunch, na zebranie. W drodze powrotnej do domu znów auto i wieczorem kanapa”. Utrzymywał, że robi maksymalnie 500 kroków dziennie. Znacie takie osoby, które właśnie w ten sposób funkcjonują? A może sami tak żyjecie?

Co takiego złego powoduje siedzący tryb życia?

1. Metabolizm ulega zwolnieniu (aż o 90% w czasie 30 minutowej “sesji” siedzącej).

2. Brak ruchu zwiększa ryzyko otyłości

3. Pojawiają się bóle układu kostno – stawowego, szczególnie bóle pleców, na które skarży się coraz więcej osób

4. Zwiększa ryzyko wystąpienia zawału serca, cukrzycy typu 2.

5. “Dobry” cholesterol (HDL) ulega obniżeniu.

Zdarza się jednak, że pacjent mówi: Nie mam czasu na sport. Nie mam siły po pracy na aktywność fizyczną. Co mogę zrobić dla swojego zdrowia?

Liczy się KAŻDA aktywność:

– rezygnacja z windy

– zamiana auta na rower,

– transport komunikacją miejską i wysiadanie o jeden przystanek wcześniej, żeby się przejść

– parkowanie daleko od wejścia do budynku

– przejście się do współpracownika zamiast wysyłania do niego maila

– biurko, przy którym pracuje się na stojąco

– przerwy w pracy na wstanie zza biurka, przeciągnięcie się, przejście kilku kroków

– picie dużych ilości wody (wymusza spacery do toalety)

– zainstalowanie aplikacji mierzącej kroki

Mnie osobiście motywuje mój zegarek sportowy odmierzający ilość kroków. Założyłam sobie pokonywanie 10 tysięcy kroków, ale teraz, kiedy nadchodzi lato, zamierzam zwiększyć ten limit do 15 tysięcy, ale ja chodzić lubię i do “bilansu” kroków wlicza mi się bieganie.

A może letnie wyzwanie? Codziennie minimum 10 tys kroków? Ktoś się podejmuje?

Kiedy na przegląd do kardiologa?

Rozpoznana choroba serca, nadciśnienie tętnicze, bóle w klatce piersiowej – z takimi problemami pacjenci zgłaszają się zwykle do kardiologa. Tym razem jednak chciałabym nieco rozszerzyć temat i pokazać, że istnieje kilka sytuacji, kiedy osoba w poczuciu zdrowia powinna odwiedzić specjalistę chorób serca.

Lekarz wyrabia normę kroków 😂

Bardzo mnie cieszy, że do gabinetu trafia coraz więcej pacjentów bez rozpoznanej choroby kardiologicznej, chcących po prostu “się przebadać”. Z obserwacji widzę, że to głównie mężczyźni, w wieku około 40 lat, którzy właśnie zaczęli uprawiać sport. Skąd te 40 lat? Panowie mówią najczęściej, że to taka ich granica wieku, od którego uważają, że powinni bardziej o siebie zadbać. Rzadko natomiast trafiają na takie “przeglądy” kobiety – te zjawiają się w momencie, kiedy już coś zaczyna dolegać i to zwykle na tyle mocno, że utrudnia im to funkcjonowanie.

Nie ma jakiejś jednej, ściśle ustalonej granicy wieku, po przekroczeniu której należy się zacząć obawiać chorób serca – zdarzali mi się pacjenci 26-letni z zawałem serca (najczęściej otyli, palący i z wysokimi wartościami cholesterolu), ale i staruszkowie, którzy w badaniach mieli świetne wyniki.

Większość chorób serca ma podłoże wieloczynnikowe – zła dieta, stres, palenie tytoniu, nadmierne ilości alkoholu, brak ruchu… mogłabym wymieniać tak dość długo. Na pewno na powikłania kardiologiczne bardziej narażeni są pacjenci z cukrzycą, niewydolnością nerek, stwierdzono również związek pomiędzy chorobami serca a łuszczycą czy obturacyjnym bezdechem podczas snu (OBPS).

Najważniejszym elementem wizyty jest zawsze dokładny wywiad. Już na tej podstawie mogę postawić wstępną diagnozę, ocenić ryzyko wystąpienia chorób układu sercowo – naczyniowego. Ważne jest, żeby nie zatajać przed lekarzem niczego – nie bagatelizować dolegliwości (tak, boli mnie w klatce, ale to nie jest taki silny ból), palenia tytoniu, picia alkoholu, skoro już jesteś w gabinecie mów wszystko. I nie obawiaj się – po pierwsze obowiązuje mnie tajemnica lekarska i nie mogę ujawnić takich danych nikomu, kto nie został upoważniony przez pacjenta. Po drugie wszystkie informacje są mi niezbędne do zlecenia odpowiednich badań i ustalenia odpowiedniej diagnozy, a potem leczenia.

Kiedy zatem warto rozważyć wizytę u kardiologa (nawet bez dolegliwości)?

1. W Twojej rodzinie występowały choroby układu krążenia (zawał serca, udar mózgu, nadciśnienie tętnicze) zwłaszcza u osób poniżej 40 roku życia. Interesują mnie głównie rodzice i rodzeństwo. Panowie czasem się oburzają jak to mówię, ale żona to nie rodzina – oczywiście w sensie GENETYCZNYM 😉 Sam fakt, że nawet ktoś bliski miał zawał serca w młodym wieku nie oznacza, że na 100% (lub nawet 50% ;)) Ty też będziesz go mieć, ale lekarz pomoże zidentyfikować czynniki ryzyka choroby serca.

2. W rodzinie wystąpił niewyjaśniony zgon u młodej osoby. Istnieją pewne choroby kardiologiczne, które jednak są dziedziczne. Tak jest na przykład z kardiomiopatią przerostową, czyli schorzeniem, w którym serce przerasta na grubość (zwiększa się grubość ściany serca a niekoniecznie jego rozmiar), co może prowadzić do groźnych zaburzeń rytmu serca i zgonów w młodym wieku. W przypadku takich historii rodzinnych zwykle członkowie są objęci badaniami kardiologicznymi.

3. Zauważyłeś, że pogorszyła Ci się znacznie tolerancja wysiłku albo w trakcie aktywności fizycznej pojawiły się bóle w klatce piersiowej. Innym niepokojącym objawem, zwłaszcza u kobiet czy osób, które mają np. cukrzycę (wówczas nieco zmienione jest odczuwanie bólu) może być nie tyle sam ból w klatce piersiowej co duszność. Nie chodzi o to, że wcześniej przebiegałeś 15 km, a teraz tylko 10… w przypadku chorób serca to pogorszenie jest na tyle znaczne, że problem stanowi wejście bez odpoczynku na 2 piętro albo przejście 200 metrów.

4. Odczuwasz kołatania serca, uczucie nierównego bicia serca – o kołataniach, zwłaszcza u młodych osób, pisałam niedawno tu. Szczególnie jeśli towarzyszą im omdlenia, utraty przytomności, zawroty głowy.

5. Masz powyżej 35 lat i planujesz starty w zawodach biegowych, zapisałeś się na maraton, chcesz zrobić ironmana. Według badań naukowych zgony sportowców po 35 roku życia są najczęściej spowodowane miażdżycą tętnic wieńcowych, zatem warto się przebadać przed poważnymi wyzwaniami sportowymi.

6. Właśnie po przerwie lub zupełnie od początku zaczynasz trenować – biegasz, zapisałeś się na zawody biegowe, siłownię, cross fit. Nawet Ewa Chodakowska przed treningami informuje, że w razie wątpliwości co do stanu zdrowia należy skontaktować się z lekarzem 😉

7. Przeszedłeś infekcję dróg oddechowych, grypę, a wydolność wysiłkowa nie wraca do normy, czujesz bóle w klatce piersiowej, duszności, kołatania serca. Pozapalne uszkodzenie mięśnia sercowego również się zdarza, dlatego jak już pisałam tu nie wolno “olewać” nawet z pozoru niegroźnych przeziębień.

Oczywiście nie są to wszystkie wskazania, ale chciałam wyraźnie zaznaczyć, żeby w razie jakichkolwiek wątpliwości nie wahać się przed odwiedzeniem lekarza.

Ja osobiście nie bagatelizuję nigdy zaniepokojonego pacjenta. W końcu wolę, żeby to mnie wypytał i rozwiał swoje wątpliwości niż szukał odpowiedzi w internecie. Pamiętajcie też, że aby postawić diagnozę pacjenta trzeba zbadać osobiście, dlatego diagnoza “online” zupełnie nie wchodzi w grę – mogę wówczas jedynie zasugerować kierunek diagnostyki, ale nigdy postawić ostateczne rozpoznanie.

Czy lekarze stosują się do swoich zaleceń? – mój rachunek sumienia

Jest takie angielskie powiedzenie “practice what you preach” czyli “postępuj zgodnie z głoszonymi zasadami”.

Osobiście uważam, że bardziej wiarygodny jest szczupły dietetyk, który do tego nie kończył dwóch weekendowych kursów tylko studia. Chętniej kupuję u sprzedawcy w sklepie sportowym, o którym wiem, że sam czynnie uprawia sport czy chodzę do kosmetyczki z piękną i zadbaną skórą, a na siłowni wybiorę trenera prezentującego super formę.

A jak to jest z lekarzami? Czy faktycznie dbamy o to, by nasz wizerunek był zgodny z głoszonymi zaleceniami? Czy ja o to dbam?

Jeszcze kilkanaście lat temu lekarz był traktowany niemalże jak Bóg. Mógł być niemiły, czasem nawet chamski, palić jak smok, a i tak pacjenci do niego wracali, trochę nie mieli wyjścia i wyboru. Portale typu Znany Lekarz zastępowały przekazywane sobie między pacjentami opinie.

Pamiętam jak mojego tatę w przychodni w naszym miasteczku przyjmował lekarz, który przy wejściu pacjenta do gabinetu gasił papierosa w stojącej na biurku popielniczce.

W dzisiejszych czasach pacjenci obserwują nas w mediach społecznościowych, sprawdzają opinie, pytają znajomych… często zanim trafią do konkretnego lekarza zostaje on dokładnie “zlustrowany” w sieci. Oczywiście wizerunek w internecie np. na instagramie można dziś łatwo wykreować, co niekoniecznie musi być zgodne ze stanem faktycznym, ale moim zdaniem prędzej czy poźniej prawda wychodzi na jaw 😉

Często jeśli choremu nie spodoba się to jak został potraktowany w gabinecie nie waha się przed wygłoszeniem swojego zdania przy znajomych, w sklepie, tramwaju, ale też w social mediach czy na portalach, gdzie lekarzom przyznaje się gwiazdki. Oceniany jest nawet ubiór lekarza (tak, czytałam takie komentarze o innych).

Mam wrażenie, że ta relacja zaczyna bardziej przypominać układ klient – wykonawca, zwłaszcza w prywatnych przychodniach. Ale to temat na inny wpis 😉

Bardzo chcę uniknąć wygłaszania opinii w stylu “lekarzom nie wypada”. Nie wytykam nikomu z kolegów złej diety ani palenia fajek, nie uważam się za lepszą, bo coś tam sobie biegam. Każdy z nas odpowiada za siebie, buduje swój własny wizerunek. Jednakże ja osobiście mam pewne zasady dotyczące stylu życia, do których się stosuję. Moje własne, prywatne, których się trzymam bo tak lubię i dzięki nim czuję się dobrze.

1. Palenie – nigdy nie paliłam nałogowo, ale zdarzało mi się na studiach i po nich “popalać” na imprezach. Jednak odkąd zaczęłam biegać, mocno te okazje ograniczyłam. Z czasem zauważyłam, że strasznie mi to nie służy i czuję się po prostu źle i śmierdząco. Wizerunek kardiologa, który tłumaczy pacjentowi, że papierosy to największe zło, a potem wychodzi przed przychodnię lub szpital na dymka, zupełnie mi się nie klei.

2. Jedzenie. Kilka lat temu stałam w kolejce do kasy w Biedronce, w koszyku same “zdrowe” rzeczy – jakieś sałaty, mrożonki, i inne takie fit foods a pani kasjerka bacznie mi się przygląda, w końcu zagaduje “Pani jest lekarzem, prawda? Pani mojego męża z zawału leczyła!” Śmiałam się wtedy opowiadając to znajomym, że całe szczęście akurat nie miałam ochoty na dużą czekoladę i chipsy. Odkąd pracuję w przychodni mogę sobie wreszcie pozwolić na regularne posiłki, które mam czas zrobić sobie sama w domu. Raz w tygodniu idę na jakiś tzw. cheat meal, jest to zwykle pizza, którą uwielbiam. Czytam skład tego, co kupuję. Uwielbiam ryby i jem je często, za to nie przepadam za mięsem. Mogę żyć bez słodyczy, chociaż bardzo polubiłam gorzką czekoladę. Moja słabość to chipsy, ale jak już nie mogę się powstrzymać to kupuję te z obniżoną zawartością tłuszczu.

Pizza to mój ulubiony “cheat meal”

3. Aktywność fizyczna. Jestem zdania, że powinna być przepisywana na receptę, mówię serio. Wzorując się na amerykańskich kardiologach czasem młodszym i ogarniętym smartfonowo pacjentom zalecam ściągnięcie aplikacji liczącej kroki lub zakup krokomierza i chodzenie. Proste, ale w dobie siedzenia za biurkiem przez 8-10 godzin udowadnia, że wcale nie trzeba poświęcać mnóstwa czasu na treningi. ZAWSZE pytam pacjentów w wywiadzie o aktywność fizyczną. Często rozmawiamy o sporcie, bieganiu, treningach, kontuzjach, sami mnie zresztą zagadują widząc na nadgarstku sportowy zegarek. A koledzy chętnie podsyłają mi biegających pacjentów. Mam wrażenie, że jestem bardziej wiarygodna, bo sama wiem jak to jest uprawiać sport.

Czerwone wino po półmaratonie? Czemu nie😉

4. Alkohol – artykuł o winie i jego wpływie na serce jest najchętniej czytanym na blogu. Ja osobiście z alkoholi najbardziej lubię właśnie czerwone wino. Nie przepadam za piwem więc nie piję go prawie wcale, a mocniejsze trunki też nie są moimi ulubionymi. Kiedyś zdarzało mi się wypijać kieliszek wina niemal codziennie do kolacji, ale kaloryczność alkoholu mnie odstrasza i teraz piję kieliszek czerwonego raz – dwa razy w tygodniu. Większe dawki znoszę źle, nawet coraz gorzej im jestem starsza, więc unikam 😂

5. Picie. Uwielbiam kawę! Nie ruszam się z domu rano bez wypicia kubka kawy z mlekiem, czasem espresso. Piję 2, maksymalnie 3 dziennie. Nie przepadam za herbatą, mam w domu tylko dla gości, bo sama jej nie piję. Lubię za to ziółka – np. pokrzywę (bo dobra na włosy i paznokcie). Mój podstawowy napój w ciągu dnia to woda – 2 – 3 litry dziennie. Czasem (raz – dwa razy w tygodniu) pozwalam sobie na colę zero w ilości 1 puszki.

6. Work – life balance. Od 1,5 roku nie pracuję w szpitalu, nie dyżuruję, nie zarywam nocek w pracy. Chociaż czasami troszkę brakuje mi szpitala to chyba ciężko byłoby mi teraz wrócić do czasów, kiedy miałam po 10 dyżurów w miesiącu. Teraz z kolei mam bardziej siedzącą pracę, tym bardziej chcę aktywnie spędzać czas poza nią.

7. Waga. Po studiach, na stażu schudłam około 20 kg i od tamtej pory staram się trzymać prawidłową wagę. Jeszcze zdarza mi się łapać na tym, że patrzę na siebie zbyt krytycznym okiem i oceniam “mogłabyś jeszcze schudnąć parę kilo”, ale im jestem starsza tym bardziej lubię swoje ciało i to jak się w nim czuję. Gdzieś tam w głowie jeszcze siedzi mi taki mały strach przed przytyciem, ale przestałam się już porównywać do innych, zwłaszcza lasek z Instagrama 😉

Ja w 2008 vs. 2017 roku

To chyba najważniejsze z moich “przykazań stylu życia”. Nie jestem wzorem, ale w porównaniu do moich nawyków sprzed kilku lat wykonałam sporą pracę, dlatego też wierzę (i staram się przekonywać o tym pacjentów), że przy odrobinie motywacji można dokonać korzystnych dla zdrowia zmian w swoim stylu życia.

Jestem bardzo ciekawa co sądzisz na ten temat. Czy zdarzyło Ci się znajdować swojego lekarza w mediach społecznościowych? Szukać o nim informacji w sieci? Czy wizerunek budowany w internecie wpływa na Twoje spostrzeganie jego jako profesjonalisty?

Dwudziestolatek u kardiologa – cz. 1 -kołatania serca.

Kiedy do gabinetu kardiologa trafia pacjent 20 – 30 – letni to najczęściej powodem zgłoszenia się jest kołatanie serca, niespecyficzne bóle w klatce piersiowej (mówiąc niespecyficzne mam na myśli m. in. wszelkie kłucia, ale o tym niedługo…) albo, coraz częściej, podwyższone wartości ciśnienia tętniczego. Dlatego też już od dawna miałam plan napisania kilku słów o kołataniach serca. To dolegliwość, która często niepokoi pacjentów, ale niekoniecznie musi być groźnym objawem. Najczęściej opisywane jest przez chorego jako uczucie szybkiego bicia serca, “potknięcia serca”, “trzepotania serca w klatce”, chwilowych mocnych uderzeń albo dość nieprzyjemne wrażenie jakby serce na chwilę zamierało, przestawało bić. Niektórzy pacjenci trafiają już z hasłem, że wcześniej rozpoznawana była arytmia, ale warto pamiętać, że pod pojęciem ARYTMIA kryją się WSZYSTKIE zaburzenia rytmu serca, a nie konkretne rozpoznanie. Wtedy przydaje mi się przyniesiona dokumentacja medyczna (pacjenci, zawsze zabierajcie ją ze sobą do lekarza).

Oczywiście zawsze wizyta zaczyna się od zebrania wywiadu, czasem już na tym etapie można zacząć podejrzewać przyczynę takich dolegliwości.

  • choroby tarczycy – zwłaszcza nadczynność tarczycy często współistnieje z zaburzeniami rytmu serca
  • zaburzenia elektrolitowe – szczególnie niedobór potasu, co zdarza się nawet młodym pacjentom np. po konkretnie zakrapianych alkoholem imprezach, ale również przy odwodnieniu, biegunce
  • nadmierne spożycie energetyków, kofeiny czy, coraz częstsze ostatnio, stosowanie tzw. przedtreningówek przez osoby trenujące na siłowni (ale nie tylko). Takie sumplementy zawierają często bardzo duże dawki kofeiny, tauryny i niekiedy jeszcze ziołowe substancje, które znacznie przyspieszają czynność serca
  • niedokrwistość – obniżone stężenie hemoglobiny, a co za tym idzie mniejszą ilość tlenu transportowaną do tkanek, serce kompensuje sobie bijąc szybciej
  • ciąża
  • silny stres
  • brak snu, przemęczenie
  • palenie tytoniu czy narkotyki

Ważną informacją będzie też czy zdarzają się omdlenia, utraty przytomności, zasłabnięcia oraz czy w rodzinie występowały jakieś choroby serca albo niewyjaśnione zgony w młodym wieku.

Osłuchiwanie serca w trakcie badania pozwoli wstępnie ocenić czy jego praca jest miarowa, ile wynosi częstość rytmu (HR, heart rate). W warunkach “domowych” każdy może oszacować swój HR mierząc sobie tętno na tętnicy promieniowej przez minutę (osoby, które są posiadaczami pulsometrów mają ułatwione zadanie).

Badania dodatkowe, jakie zlecam diagnozując rodzaj zaburzeń rytmu serca są różne, bo zależą od wieku pacjenta, wywiadu, innych dolegliwości, ale zwykle są to:

  1. EKG spoczynkowe – badanie podstawowe, jednakże w niektórych przypadkach obraz może być zupełnie prawidłowy. Standardowy zapis EKG to około kilkunastu sekund pracy serca, więc w tym czasie może nie zapisać się żadne zaburzenie rytmu serca, jeśli występuje ono sporadycznie. W takim przypadku musimy mieć trochę szczęścia i ‘złapać’ moment arytmii. Oczywiście są i takie, które widać od razu
  2. Holter EKG – to najbardziej przydatne badanie w diagnostyce zaburzeń rytmu serca. Polega na monitorowaniu czynności serca przez przynajmniej dobę. Najbardziej powszechne Holtery to te dobowe, ale istnieją również 48, 72-godzinne oraz tzw. event Holtery polegające na rejestracji zapisu EKG w momencie, kiedy pacjent odczuwa arytmię. Samo badanie jest nieinwazyjne i bezbolesne, a polega na  przyklejeniu do klatki piersiowej elektrod EKG połączonych z urządzeniem rejestrującym czynność elektryczną serca. W przypadku event Holter to pacjent w sam wciska przycisk zapisujący EKG.
  3. Echo serca – czyli USG serca celem oceny wielkości serca, jego kurczliwości, funkcji zastawek.
  4. Próba wysiłkowa – to test na bieżni mechanicznej lub rowerku, który w przypadku arytmii może pozwolić nam na ocenę czy zaburzenia nasilają się w trakcie aktywności fizycznej.
  5. Badania laboratoryjne – magnez, potas, sód, morfologia, kreatynina, TSH.

Nie będę opisywała tu dokładnie wszystkich arytmii i ich leczenia, ale najczęściej młodych osób dotyczą dodatkowe pobudzenia nadkomorowe lub komorowe, które w zależności od ilości, objawów i wyników badań dodatkowych leczy się farmakologicznie (najczęściej betaadrenolitykami) lub zabiegowo (tzw. ablacja). Zdarzają się również częstoskurcze nadkomorowe (napady kołatań serca są w tym przypadku nieco dłuższe, wyraźniej odczuwalne przez pacjentów). Migotanie i trzepotanie przedsionków w tej grupie wiekowej raczej nie należy do częstych chorób.

Miało być krótko i zwięźle oraz bez zbędnej i skomplikowanej medycznej terminologii 😉 Jeśli macie pytania chętnie odpowiem w komentarzach, przypomnę tylko, że nie konsultuję przez internet a powyższy post ma charakter edukacyjny 😉

 

 

Słowo o witaminie D czyli dlaczego wolę słoneczne, długie dni

Spoglądam przez okno, jest 7.30 a dopiero powoli odpuszcza poranny mrok. Kiedy wychodzę z pracy już zwykle zapada zmierzch, bo słońce zachodzi około godziny 15:30 – tak sobie zanotowałam zaczynając pisanie pod koniec grudnia. Teraz, w drugiej połowie stycznia jest już odrobinę lepiej, ale dodatkowo w Warszawie panuje spore zanieczyszczenie powietrza, więc promienie słoneczne docierają do nas w mocno ograniczonym zakresie…

Nie wiem jak Wy, ale ja w zimowe miesiące funkcjonuję gorzej – jestem senna, gorzej się koncentruję, mam mniej motywacji do treningów i działania. Jak się okazuje niedobór światła słonecznego wpływa źle również na nasz organizm. Chodzi mi konkretnie o jeden związek syntetyzowany w skórze pod wpływem słońca – witaminę D.

Dlaczego promienie słoneczne są takie istotne? Nie wdając się zbytnio w szczegóły biochemiczne pod ich wpływem nieaktywna prowitamina D jest przekształcana w prewitaminę D,  z niej zaś powstaje aktywna postać witaminy D3.

Aby organizm mógł “wyprodukować” wystarczającą ilość witaminy D należy spędzić na słońcu minimum 15 minut pomiędzy godziną 10 a 15 z odsłoniętymi nogami, ramionami i twarzą.

Bieganie w słonecznej Hiszpanii zdecydowanie dobrze wpływa na wytwarzanie witaminy D 😉

Wpływ witaminy D obejmuje między innymi:

  1. Gospodarkę wapniowo – fosforanową, a więc mają wpływ na budowę naszych kości. U dzieci niedobór witaminy D może prowadzić do krzywicy, u dorosłych m. in. do osteoporozy.
  2. Budowę mięśni – powoduje wzrost masy mięśniowej.
  3. Odporność organizmu
  4. Prawidłowy sen
  5. Zmniejsza prawdopodobieństwo rozwoju cukrzycy typu 1 a w cukrzycy typu 2 wpływa na wydzielanie insuliny.
  6. Zmniejszenie prawdopodobieństwa zachorowania na niektóre nowotwory (np. sutka, prostaty, jelita grubego).

Stężenie witaminy D3 – jak oznaczyć i jakie jest zapotrzebowanie?

eśli chcecie sprawdzić, czy nie macie niedoboru witaminy D, należy oznaczyć tak naprawdę 25-OH-witaminę D. Niektórzy lekarze uważają, że w populacji polskiej jest tak rozpowszechniony niedobór witaminy D, że nawet nie zalecają oznaczania jej stężenia, ale od razu suplementację.

Na pewno wskazania do oznaczenia stężenia 25-OH-D mają między innymi:

– kobiety w ciąży

– osoby starsze

– dzieci

– osoby otyłe

– pacjenci z zaburzeniami wchłaniania

– chorzy z podejrzeniem krzywicy, osteoporozy

– osoby z obniżoną odpornością

Optymalne stężenie to 30 – 50 ng/ml i do takich wartości dążymy.

Dzieci potrzebują 600 – 1000 j witaminy D na dobę, dorośli 800 – 2000 j. (osoby otyłe nieco więcej – 1600 – 4000 j.), a kobiety w ciąży 1500 – 2000 j. Dodatkowo zwiększone zapotrzebowanie na witaminę D mają osoby, które pracują na nocnych zmianach (a zatem odsypiają częściowo w dzień i jeszcze bardziej są narażone na niedobory) – jest to 1000 – 2000 j.

Suplementacja witaminy D – co i jak?Produkty spożywcze, które zawierają duże ilości witaminy D to m.in. ryby, nabiał, tran (1000 j w jednej łyżce stołowej). Uważa się jednak, że dieta nie do końca jest w stanie zapewnić właściwą dawkę witaminy D, dlatego warto przyjmować suplementy. Tu podaję dawki tylko w ramach suplementacji, leczenie niedoboru powinno odbywać się pod kontrolą lekarza.

DOROŚLI:

800 – 2000 IU/dobę w miesiącach kwiecień – wrzesień, chyba, że ekspozycja na promienie słoneczne nie jest wystarczająca, wówczas taką dawkę można utrzymać przez cały rok

DOROŚLI POWYŻEJ 65 rż:

800 – 2000 IU/dobę przez cały rok (ponieważ wytwarzanie witaminy D przez skórę nie jest tak efektywne jak u młodszych osób.

Aktualnie wraz z probiotykami to jedyny suplement, który przyjmuję.

Bibliografia:

Płudowski P, Kryśkiewicz E, Karczmarewicz E. Zasady suplementacji i standardy oceny zaopatrzenia organizmu w witaminę D w świetle jej działania plejotropowego. Postępy Nauk Medycznych , t. XXV, nr 3, 2012